Darmowy Windows(!?)… Tekst jak „z Kubrick’a”?

Nie. Nie zapodaję tego by się znęcać nad autorem, jego źródłami czy chociażby treścią niusa. Żeby to nawet pudel nad pudlami był to uważam, że sam sens niusa jest ciekawym obiektem do podyskutowania, pofantazjowania czy wysnucia kilku nowych teorii spiskowych.
Otóż na jednym z „popularno-komputerowych” portali powstał taki oto tekst: Windows może w przyszłości przejść na zasady open source

Tytuł może wstrząsnąć jak wiertło bor-maszyny nieostrożnego stomatologa w nerwie naszej dolnej-lewej szóstki… Jednak ja – bez znaczenia czy to zamawianie rzeczywistości stanie się faktem czy pozostanie główną rozrywką powielkanocnego poniedziałku – uważam taki pomysł za poniekąd bardzo trafiony w kontekście potrzeb „statystycznego Kowalskiego”. Oczywistą oczywistością jest fakt potencjalnej darmowości systemu – jednak ja (jak to ja) ową oczywistość skomplikuję pytaniem: No to jak Microsoft miałby niby zarabiać skoro lwia część (a przynajmniej mocno znacząca) jego przychodów to opłaty za licencje Windowsa.

Owo pytanie nie jest czymś odkrywczym i padło również w linkowanej treści, jednak w nieco odmiennej formie. Aczkolwiek należy je zadać bo jak mawiał taki jeden sztywny pan w ciemnych okularach: „Są granice, których przekraczać nie wolno”. Microsoft musi w jakiś sposób zarabiać – proste i czytelne. W tym momencie, oczywiście, spłycamy pojęcie open source do określenia darmowe – bo tak jest to najczęściej pojmowane. Żeby nie było.🙂

W tym miejscu pozwolę sobie nieco zmienić kontekst całej sprawy. Przedmiotowy artykuł za środek ciężkości tego układu, zgodnie ze źródłami na których się opiera, przyjmuje Androida (system mobilny) i jego darmowość – IMO bezedura. Co wspólnego ma mobilny Android ze stricte Windowsem ponad określenie „system operacyjny”? Nic więcej? (pytanie retoryczne i nie dyskutuję w tej sprawie)😉 A tak z drugiej strony… Windows jest już (!) bezpłatny dla urządzeń mobilnych z ekranami poniżej 10 cali, a za Androida nadal trzeba płacić. Może nie za stricte system (tego Góglowi zrobić nie wolno) ale za usługi w niego wszczepione to już sobie Gógiel winszuje ile trzeba. BTW… może właśnie w tym należy upatrywać powodu tej nagłej ekspansji MS na inne platformy i skłonność u niektórych producentów smartfonów do „rebrandu” usług w urządzeniach mobilnych? Może… No dobra, ale hejt też nie jest celem mojej pisaniny.

Wracając do sprawy…
Ja chciałem to wszystko przenieść na platformę stricte desktopową, bo właśnie ta jest niezaprzeczalną siłą popularności produktów MS (a tym samym eliminuję z rozważań wszelkie androido-podobne wynalazki :p ).
Zastanówmy się przez chwilę jak Microsoft mógłby zarabiać na „opensurcowym” (u nas: „darmowym”) systemie operacyjnym. No popuśćmy nieco wodze fantazji i pokuśmy się o rzucenie kilku luźnych pomysłów. Może ja zacznę…

Najbardziej stawiałbym na sprzedaż funkcji – i to nie tylko tych „dodatkowych” czy „ulepszonych” ale nawet tych „podstawowych” (tyle, że niekoniecznie wszystkim do życia potrzebnych już, tu i teraz). Nawet obecnie można kupić „Pro-Pack” dodający do wersji Core funkcjonalności wersji Pro. Można pójść tą drogą jeszcze dalej wydając edycję typu „golas całkowity” a resztę wyposażenia sprzedawać za jakieś drobne pieniądze.
Miałoby to i tą zaletę, że każdy kupowałby tylko to, co mu jest potrzebne (a przy okazji być może skończyłoby się płakanie że „ile to tego krapu w tym Windowsie”). Potrzebuję WMP – kupuję WMP, potrzebuję BitLockera – kupuję Bitlockera, potrzebuję funkcje skanowania, Paint-a, WordPad-a, Rejestrator dźwięku, obsługę domen, zaawansowane funkcje administracyjne, frameworki, silwerlajty… etc. etc. etc. – kupuję… Że hardkor? A ile jest płaczków, że mu .Net Framework jest na chu* potrzebny? Że ten cały silverlight to krap i o kant d*py go potłuc. Że zbędne to, tamto czy owamto. Że on i tak używa jakiejś wykastrowanej z 90% funkcji wariacji Windowsa… No właśnie.🙂
Mnie – osobiście mnie – taki układ bardzo by odpowiadał. Pozbyłbym się wszystkiego co mi w Windowsie niepotrzebne i/lub czego nie używam a w to miejsce chętnie kupiłbym pewne funkcje, które generalnie mi się przydadzą, ale są dostępne tylko w wersji Pro – np. zdalny pulpit (na lapie mam Core).

Oczywiście. Wszystko to, począwszy od płatnego menu aż po ceny konkretnych potraw jest kwestią do tzw. ustalenia. Zapewne wpływu na to, jako użytkownicy, mieć nie będziemy, ale pofantazjować nikt nam/mi nie zabroni. Tak więc dalej lećmy z moim sajens-fikszyn…

Jak na moje, polskie-kaprawe oko, ceny powinny zamykać się w zakresie ok. 1-10$ (pomijając obecny kurs walut, myślę, że zakres cirka jebałt 3-30 zet będzie OK) w zależności od konkretnej pozycji. Czym bardziej zaawansowana opcja tym droższa. Np.: za Painta (o ile ktoś chciałby go kupić) 1$, za BitLockera 5$ a za zdalną administrację systemem 10$ – tak mniej-więcej, jako zasada.
Oczywiście można tutaj dodać jakieś funkcje z gatunku „ekskluzywnych” (np. niektóre drobniejsze opcje z systemów serwerowych jak rozszerzone udostępnianie plików) bądź specjalnie ulepszone i bogatsze w opcje wersje standardowych elementów.
W tym miejscu można sobie wyobrazić jakiego stopnia kustomizacji mógłby dostąpić Windows i to bez użycia specjalnych narzędzi „kastrująco-wzbogacających” typu Winreducer czy 7customizer
Jednocześnie nie ukrywam, że ze strony Microsoftu zapewne nastąpiłoby użycie jakichś mechanizmów „wymuszających” kupowanie pewnych funkcji – „bieda” w podstawowej wersji – ale tego akurat nie uważałbym za nadużycie. Widzę to jako szkielet o podstawowej acz minimalnej funkcjonalności, który wzbogaca się i „ufunkcjonalnia” potrzebnymi modułami. Takie klocki Lego jak gdyby.
Pokuszę się tutaj o być może bardzo „fantastykujące” stwierdzenie… być może taka forma dystrybucji Windowsa przyczyniłaby się do zmniejszenia procentu pirackich kopii… A to chociażby z tego powodu, że istniałaby tylko jedna, „goła” dystrybucja systemu a resztę elementów trzeba by było dokupić (Sklep, Windows Update?). Nawet już pomijam cenę „kompletu” dodatków, ale proszę się zastanowić ile osób piraci Pro czy Enterprise na domowym laptopie – ot, tak – dla samego „miecia”.😉

Jednocześnie jestem świadomy faktu, że każda forma dystrybucji związana z jakąkolwiek płatnością wzbudzi tzw. opór materii. To akurat mam w głębokim poważaniu. Wydanie 350 zet na OEM Windowsa 8.1 dla swojego laptopa czy PC-ta – raz na zawsze – nie zrujnowało jeszcze żadnego budżetu z tego co wiem. Z takimi iterlokutorami nawet nie będę dyskutował – to poniżej elementarnej godności normalnego człowieka.🙂

A co ze sklepem i apkami… Tutaj nic bym nie zmieniał. Niech dystrybucja aplikacji zostanie taka jak jest – co ma być płatne niech będzie płatne, co jest darmowe niech będzie darmowe. Taka formuła sprawdza się od lat u wszystkich, więc nie widzę powodu tego zmieniać. Nie uważam, że można wymyśleć tutaj coś nowego – acz mogę się mylić i jestem otwarty na wszelkie propozycje.

No… ale to takie moje i osobiste science-fiction…🙂

7 comments

  1. Budniu

    Ten pomysł nie przyszedł mi do głowy – dostajesz „goły” system i dokupujesz to co Ci jest potrzebne, jak dla mnie genialne. BTW – to samo powinno być z Officem – skoro potrzebuję Worda i Excela, to na chxxxj mi Outlook czy PowerPoint ?
    Dobry tekst Artur😉

    Liked by 1 osoba

    • Wall-E

      Tenks🙂
      Myślę, że przy rozsądnych cenach to za te 300-kilkadziesiąt OEMowych zet to spokojnie można by było 2 systemy obdzielić realnie potrzebnymi funkcjami… Słowa klucze: „rozsądne” + „ceny”.

      Lubię

    • demoll

      Alrz Office 2013 jest juz w takiej wersji Word Excel bez outlooka tzw for students. W tym offisie jest bardzo dużo wersji, a najlepsza to 365 for Home, 10$ miesięcznie za Full pakiet oczywiscie instalujesz co chcesz, oraz mozesz tym officem podzielić sie z pięcioma znajomymi mającymi konta Microsoft, w tej sytuacji cena tego offica robi sie śmieszna i bezkonkurencyjna calkowicie

      Liked by 1 osoba

      • Budniu

        Ok, w temat Office-a się ąż tak mocno nie zgłębiałem, a mówię w oparciu tego co dostałem razem z tabletem i Office-m 365 Personal – no jest tam wszystko, z czego do korzystania jak dla mnie tylko Word i Excel.

        Lubię

    • Wall-E

      W sumie to i ja się już od jakiegoś czasu zastanawiam nad Office 365 „for Home”…
      – ok. 300 zet rocznie (czego nie uważam za przesadę),
      – 5 stanowisk (co załatwia mi wszystkie laptopy domowe),
      – pasujący zestaw programów (mam dwoje nastolatków a oni mocno kombinują w Office)…
      No i czego chcieć więcej.🙂

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s