GP GL301 – 10400 mAh prądu w plastykowej kostce…

Jak prądożerne są obecne urządzenia mobilne zapewne wie każdy ich posiadacz. Niejeden z nich, jak się domyślam, na własnej skórze doświadczył owego potwornego „piku-piku„, którym to nasz smartfon bądź tablet powiadomił, że mu się papu skończyło. A gniazdka z prądem w zasięgu wzroku niiiiii maaaa…😉

Jednak i nas userów, szczęście potrafi kopnąć w zadek.🙂
Już spory czas temu na rynku pojawiły się urządzenia typu: bateryjka do ładowania bateryjek, czyli… Powerbanki.
Typów, modeli i pojemności tych urządzeń jest tysiąc i jeszcze dwa. Od chińskich „slimów” o pojemności 1000 mAh po firmowe kobyły mieszczące w sobie ponad 10.000 mAh.

Używając analogii motoryzacyjnej… Mnie, z założenia, nie interesowało kupowanie kanisterka umożliwiającego „podsysnięcie” od przygodnej zmotoryzowanej dobrej duszy kliku litrów benzynki – ot, aby tylko dojechać do najbliższego CPNu. Mnie bardziej rajcował swój własny CPN… No… własna cysterna – to bliższe prawdy.🙂
Dlatego też na samym wstępie odrzuciłem wszystkie powerbanki poniżej 6.000 mAh. Przypominam… moja Lumka ma bateryjkę 3.400 mAh.

Aha… chyba od tego powinienem zacząć… Inspiracją w moich poszukiwaniach był test powerbanków zrobiony przez portal PCLab.pl (Test 26 powerbanków), który cenię (za stosunkowo dużą rzetelność) acz rzadko linkuję gdziekolwiek. Rzetelność pewna w tych tekstach jest – ich dane mniej-więcej pokrywają się z tym co ja miałem przyjemność stwierdzić organoleptycznie. Oczywiście… co user to inne wyniki, ale też i jakiś margines błędu trzeba przyjąć. No i tyle.

Tak czy owak – zawsze Nowak. Mój wybór padł na urządzenie: GP GL301 10 400 mAh
Troszku cyferek folderowych na początek:

– Czas ładowania: 12 godzin
– Prąd wejściowy: 1000 mA
– Ilość wejść USB: 1 USB typ micro-B
– Prąd wyjściowy: 2100 + 1000 mA
– Ilość wyjść USB: 2 USB typ A
– Wymiary: 111 × 77 × 24 mm
– Waga: 260 gramów

Jak widać, urządzenie posiada DWA porty umożliwiające dostawę prądu do DWÓCH urządzeń równocześnie, z czego jedno może być np. tabletem (kwestia „prądów wychodzących”). Pomimo tego co w danych folderowych, ów powerbank można ładować każdą standardową ładowarką do smartfonów (USB micro-B). Prąd ładowania nie ma tutaj jakiegoś większego znaczenia. Ja osobiście używam zwykłej, starej samsungowej ładowarki ETA0U10EBE 700 mA. Co więcej, ładowanie za pomocą tej ładowarki trwa jakieś 7 do 8 godzin a nie jak podają w folderach 12. Urządzenie nie posiada własnej ładowarki, tak więc być może, że czas ładowania jest liczony z mocy komputerowego USB. Osobiście nie używam tego sposobu bo nie muszę (póki co).

Jak to wygląda?

Urządzenie jest dostępne jako biały lub czarny klocek:

Ja wybrałem czarny bo takie miałem kaprycho:

Standardowy zestaw zawiera:

– Powerbank
– Kabel USB (do ładowania urządzeń albo samego powerbanku)
– Przejściówka USB M-F (jakoś nie kminię zastosowania, ale ma to coś wspólnego z kompatybilnością niektórych urządzeń)

Jak to działa?

Cały „panel kontrolny” jest w praktycznie jednym miejscu i ogranicza się do dwóch elementów: Przycisku inicjującego proces ładowania (lub sprawdzenia poziomu naładowania powerbanku) oraz wskaźnika naładowania powerbanku…

Ot, cała technika.

Być może ktoś powie, że to duże, niewygodne, niepraktyczne. Fakt. Urządzenie do najmniejszych i najlżejszych nie należy, ale za to jest pojemne. 3 ładowania mojego fona do pełna lub ok. 8 godzin podtrzymania – to mi wystarcza by nie dostrzegać owej „niewygody”.
Wielkość paczki papierosów – tzw. 30-tka (mniej-więcej) – nie robi z niego potwora jakiegoś. Szczerze mówiąc, ja osobiście, wypracowałem sobie metodę używania tego „klocka” w sposób mobilny. Być może mój sposób wykorzystania/używania powerbanku jest mocno „drętwy” i toporny, ale u mnie się sprawdza. Kluczem do sukcesu było zastosowanie niestandardowego przewodu USB – ten dołączany do kompletu jest króciutki, z 10 cm ma. Ja użyłem zwykłego kabla U1/U2 jaki można nabyć w każdym markecie za 5 drewnianych złotych – ja miałem do dyspozycji kabel USB od mojej starej Omnii 2 (U1) – 80 cm (!) – słownie: osiemdziesiąt centymetrów.
I tak… powerbank w dolnej kieszeni kurtki, bądź spodni a fon w górnej kieszeni kurtki bądź koszuli… Że mocno niewygodne? Że kable zwisają… Być może, ale ja potrzebuję permanentnego kontaktu „ze światem” a nie ciągłego sprawdzania ile bateryjki zostało i czy już muszę szukać prądu czy jeszcze trochę poczekać. Aha… używam słuchawki BT i funkcji głosowych więc nie muszę ciągle wyjmować fona z kieszeni.
Jednak racja jest racja. Jeśli ktoś potrzebuje tylko podładować fona bo za 2-3 godziny będziesz obok gniazdka z prądem to „popierdółka” typu 1000 mAh i rozmiarów „damskiej szminki” spokojnie mu wystarczy. Ja bym musiał ze 6 takich użyć by JEDEN RAZ naładować swojego fona w czasie swoich 12 godzin pracy.

Inną kwestią może być częstotliwość ładowania smartfona. Ja powiem, że nawet i 2 razy dziennie można.
Lecąc trasą Warszawa – Lublin – Rzeszów – Warszawa (co dla mnie nie jest żadnym ewenementem), z fonem jako nawigacją i podłączonym przez BT do pokładowego zestawu głośnomówiącego a w przerwach jazdy używanego jako normalne urządzenie robocze… Co najmniej dwa ładowania w ciągu niecałej doby są jak w mordę dał. Taaaa… oczywiście mogę użyć ładowarki samochodowej, lecz takowej nie posiadam. I właśnie tutaj mój powerbank ratuje mi tyłek. Nie dosyć, że mogę sobie fona na(do)ładować to również mogę użyć powerbanku jako zamiennik ładowarki samochodowej – podtrzymanie fona na 100% baterii to ok. 8 godzin (!).
W moim, powyższym przypadku, zachodzi jeszcze jedna wygodna sprawa – nie muszę ze sobą nosić dwóch ładowarek, nie muszę liczyć na „drapane”, że ktoś mi gniazdko udostępni i nie będę musiał warować przy tym gniazdku czekając aż mi się fon podładuje choć trochę. Mam jedną, swoją „kostkę” z kablem i szlus.

Mam, używam, jestem zadowolony. Małżonka też jest zadowolona ze swojego egzemplarza… pomimo, że z lekka dużawy jest.
Niemniej… L1520 ładuję tym 3 razy do pełna (z jakichś 15-20%) plus jeszcze kilka drobniejszych urządzeń. Ativ S małżonki praktycznie zapomniał co to ładowarka poza domem. Na wyjazdach wszystko leci z tego powerbanku – telefon i (jeśli trzeba) modemo-ruter LTE/WiFi. Aha… wspomniałem, że ten powerbank może ładować dwa urządzenia jednocześnie?

Swój powerbank kupowałem z pełną i bezwzględną stanowczością po przeanalizowaniu możliwości różnych urządzeń z różnymi pojemnościami baterii. Oczywiście – analiza była oparta na „źródłach pisanych”, czyli różnego rodzaju opisach i recenzjach bo przeca nie za bardzo mnie stać na kupno wszystkich dostępnych na rynku.
Niemniej uważam, że zakup był trafiony – spełnia on moje oczekiwania i potrzeby a także daje perspektywy do dalszego „rozwoju”.

Na koniec jeszcze jedna kwestia…
Pojemna bateria MUSI być duża – musi mieć odpowiedni gabaryt. AMEN.
Proszę nie mydlić oczu stwierdzeniami, że „dzisiejsze technologie pozwalają…” bo NIE pozwalają. Już od dobrych kilku lat technologia ogniw stoi w miejscu (nie licząc zmian kosmetycznych). Jeśli ktoś będzie mnie próbował przekonać, że kupił baterię/powerbank o pojemności milion-pińcet-sto-dziewińcet mAh i wielkości papierosa slim, to niech od razu wraca na drzewo z którego szedł 100 tysięcy lat temu. Ja wiem, że na produktach firmy Xiong-Li-Kshak wypisywane są różne, dowolnie wybrane cyfry… Ale litości…
Znam userów nazywanych geek’ami, którzy potrafili powiedzieć, że „na OLX to on za 30 złotych upił takie cudo, że ach-och i na 600 ładowań mu to wystarczy”. Bezedura mości Panowie… Be-ze-du-ra.

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s