Ultrabook Lenovo IdeaPad Flex 15… czy aby tylko dla kobiet?

Image and video hosting by TinyPicJako, że blog obejmuje całą tematykę Windows/Windows Phone 8.x (pytałem więc wiem) to nie widzę powodu by nie podzielić się pewnymi spostrzeżeniami odnośnie sprzętu z Windows 8.x. Mogę, to się dzielę.
Niniejszy tekst, być może, wyda się niektórym znajomy… Owszem, był on publikowany na łamach pewnych „tworów internetowych”, ale i w tej kwestii nie widzę problemu – informacje muszą przepływać i muszą „być w ruchu”. Inaczej, dla przeciętnego odbiorcy, są one tylko zbiorem nic nie wartych, bo zamkniętych w „skarbcu” błyskotek.
Czy to będzie recenzja? Na pewno nie… może bardziej opis… albo niesponsorowana(!) reklama sprzętu, który rękami własnej małżonki mam – tutaj następuje słowo-klucz (keyword): przyjemność używać.

 

WSTĘP (kilka uwag gwoli wyjaśnienia…)


Sprawa pierwsza: skąd podtytuł wątku („czy aby tylko dla kobiet”)… Hmmmm… Czytając swojego czasu opinie o tym laptopie, u jednego z dystrybutorów owego sprzętu trafiłem na jego klasyfikację która brzmiała: „Klasa: Prestiż i styl dla kobiet”. Taaaa… Ani ten sprzęt nie jest zdobiony kryształami Swarovskiego (gdzie tu „prestiż i styl”) ani nie ma wbudowanego wibratora (gdzie tu „dla kobiet”) 😛 …
Enyłej… czy podtytuł jest życiową prawdą bądź li-tylko lepem na tzw. płeć niejednokrotnie piękną – okaże się niedługo.

Sprawa druga: skąd pomysł na ten właśnie sprzęt.
Troszku to skomplikowane, ale postaram się w miarę moich umiejętności poznawczych przekazać (chodzi tutaj o potrzeby kobiety, więc wiecie… łatwe to nie będzie).

Moja małżonka, jako stworzenie nad wyraz mobilne (turystka, qrka, pierwszej wody) i towarzyskie (głównie onlajnowo) potrzebowała „jakiegoś” laptopo-podobnego urządzenia by w swoich wojażach jak również i w szkole (biedactwo musi się całe życie uczyć) mieć kontrolę nad całym swoim życiem towarzyskim jak i przy okazji móc robić notatki z wykładów – kolejność nieprzypadkowa. Jak dotąd w użyciu był asusowy 10-calowy Eee PC (AMD 2 × 1.0 GHz, 1 GB RAM)… ale jak twierdziła sama zainteresowana – jeśli go uruchomiła przed pierwszym wykładem to już na trzecim mogła coś na nim zrobić. Niestety potwierdzam – asusowy Eee PC z Win7 Home Premium jest wolniejszy niż korba od studni i nawet trzylatek na rowerze go bez wysiłku wyprzedzi.
Tym samym zostałem zmuszony (słowa używam zgodnie ze stanem faktycznym) do znalezienia „czegoś szybszego”.
Założenia były trzy: ładny, mały, szybki (kolejność nieprzypadkowa)… a ponoć „wielkość” i „szybkość” nie mają znaczenia (ale może mi się dziedziny popiętroliły) – niemniej poczułem się lekutko urażony.
Cena ponoć nie miała większego znaczenia bo finans miał lecieć z żonianych zasobów (taaa… a jedzie mi tu czołg?). Dlatego też przygotowałem zestaw kilkunastu linków do marketów i dystrybutorów sprzętu mobilnego, które to wysłałem małżonce. To było chyba największe faux pas jakie byłem w stanie popełnić…
W odpowiedzi dostałem ze 20-kilka linków do konkretnych produktów, jednak każdy był zaopatrzony dopiskiem typu: „Ten jest fajny, ale za drogi”. Konkluzja była jednoznaczna: „Weź sam coś wybierz bo ja nie umiem. Od czego Ciebie mam.” – standardzik k… j… mać.
No nic… Tak jak to robiłem wcześniej podczas kilkutygodniowych nieobecności małżonki w miejscu zameldowania, i tą razą byłem zmuszony „wziąć sprawy w swoje ręce”. Tyle, że teraz musiałem jej skombinować jakiegoś przyzwoitego laptopa.

Wiele dróg przeszedłem, wiele stron odwiedziłem… „Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną…” (cyt. Biblia „warszawska”).
Opis traumy pominę z wrodzonej przyzwoitości…

Suma-sumarum, ostateczny wybór padł na: ultrabooka Lenovo IdeaPad Flex 15

Poszedłem (a nawet poszłem – bo blisko było) i za niecałe 2.200 zet kupiłem to-oto-cudo w EURO AGD.

BTW… Do dzisiaj nie mogę się doprosić zwrotu kasy. Ale już niech moja krzywda będzie… Tym bardziej, że zakupu nie żałuję.

 

TECHNIKALIA I KRÓTKIE PORTFOLIO GOŚCIA


Na początek troszkę cyfr i danych folderowych, które z grubsza przedstawiają się tak:

Ekran:

  • 15,6″
  • 1366 × 768 px

Typ ekranu:

  • FHD,
  • błyszczący (glare),
  • dotykowy (10 punktów).

Procesor:

  • Intel Core i3 4gen 4010U 1,7 GHz (4 rdzenie)

Pamięć RAM:

  • 4 GB DDR3L 1600 MHz

Dysk twardy:

  • 500 GB, 5400 RpM

Karta graficzna:

  • Intel HD Graphics 4400,
  • nVidia GeForce GT 720M.

Dźwięk:

  • Realtek HD Audio (karta dźwiękowa),
  • Głośniki stereo,
  • Mikrofon stereo.

Wireless:

  • WiFi 802.11 b/g,
  • Bluetooth 4.01,
  • LAN 10/100 Mbps.

Złącza:

  • USB 3.0 × 1, USB 2.0 × 2,
  • Czytnik kart SD/MMC,
  • Wyjście słuchawkowe stereo 1/8″ typu combo,
  • HDMI,
  • RJ45 (LAN).

Kamera (tzw. internetowa):

  • HD (720p)

Bateria:

  • 48 Wh

Wymiary:

  • 380,5 mm × 272,7 mm × 22,2 mm

Waga:

  • ok. 2 kg (2-2,3 kg – różnie piszą, ja nie ważyłem)

Dodatki:

  • Czujnik światła,
  • Przyciski głośności na obudowie,
  • Przycisk Novo – pozwalający na uruchomienie systemu Lenovo OneKey Recovery, narzędzia konfiguracji BIOS, bądź przejścia do menu rozruchu,
  • Przycisk Home (pod ekranem).

System operacyjny:

  • Windows 8 64-bit

 I tyle jeśli chodzi o cyferki.

Tak, dobrze widać. Urządzenie nie posiada napędu optycznego (CD/DVD/BR).

OK. Ale co wynika z konfiguracji HW tego sprzętu.
Ano wynikają dwie ciekawe rzeczy. Pierwsza z nich to ekran dotykowy, druga to dwie karty graficzne. O ile dwie karty graficzne znaczą to co znaczą, choć zaraz to opiszę dokładniej, o tyle z tołczskrinem wiążą się dodatkowe miodności oferowane przez to urządzenie – to też za chwilę opiszę…

Jednak przedtem kilka fotek z mejkjapy urządzenia – czyli jak wygląda ogólnie… tak z grubsza (kolorystyka zgodna z moim zakupem):

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 1

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 2

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 3

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 4

Nie powiem… dla mnie wygląda elegancko.

Jak widać po cyferkach ze specyfikacji oraz powyższych zdjęciach, urządzenie jest stosunkowo „cienkie”… nieco ponad 2 cm grubości. Tak, wiem… Dla niektórych będzie to „spasiona świnia” bo przecież są cieńsze. OK, ja się tam wykłócać o to nie będę…

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 5

… ale dla mnie: nadal elegancko.

No dobra, ale co z tymi miodnościami.
Jak wynika ze specyfikacji HW ten laptop… klasyfikowany jako ultrabook, ale niech już będzie laptop… posiada dwie karty graficzne: zintegrowaną Intel HD Graphics 4400 oraz dodatkową nVidia GeForce GT 720M.
Domyślnie pracuje Intel i wystarcza on spokojowo do większości zastosowań – wbrew pozorom nie jest to taka szmatława grafika za jaką się ją uważa. Jednak w zanadrzu mamy jeszcze miniaturowego smoka (smoczka bardziej) w postaci grafiki nVidii. Nie jest to oczywiście masakrystyczny wyczes graficzny, ale gry ze średniej półki spokojnie na tym działają – przynajmniej te z którymi nie daje sobie rady Intel albo te, które na Intelu działać nie chcą. Oczywiście system daje możliwość jednoklikowego przełączenia apki z Intela na nVidię i odwrotnie – czy to jednorazowo przez menu kontekstowe skrótu programu czy to na stałe poprzez panel sterowania nVidii. Ten patent mam na swoim starym Asusie i sobie go chwalę – choć mało jest moich gierek które muszę przełączać na nVidię. Intel HD naprawdę daje radę – czasami aż dziw.
Jednak umówmy się co do jednego – opisywane urządzenie nie jest sprzętem dla graczy.

Druga – moim zdaniem ciekawsza – rzecz związana z ekranem dotykowym.
Choć już sam ekran dotykowy jest sprawą ciekawą jak na laptopa, to ja uważam, że bardziej interesujące jest samo dostosowanie budowy urządzenia do owego ekranu.
Jak wiadomo urządzenie typu laptop da się otworzyć (klapa w stosunku do klawiatury) na jakieś… powiedzmy 100° do 150°, może nieco więcej – zależnie od konkretnego modelu. Natomiast FLEX-a da się rozdziawić nawet do 300°(!).
Jak to wygląda? A proszszszsz…

Prawie „en face”, ale za to na dwa sposoby…

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 6

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 7

…i cyk z profilu

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 8

Z powyższych zdjęć wynika, że z urządzenia można korzystać w dwóch trybach: jak z normalnego laptopa oraz – jak na zdjęciu powyżej – w trybie kinowym. Lenovo nazywa to „trybem stojaka” (a fuj ta nazwa).
Tryb kinowy jest całkowicie uzasadniony biorąc pod uwagę panel dotykowy i przycisk Home umiejscowiony pod ekranem. Do obsługi Metro ten tryb jest całkowicie optymalny – takie coś w rodzaju tableta można sobie zrobić. Bardzo wygodnie w tym trybie ogląda się również filmy. Dodatkowo łącząc to z jakąś formą zdalnej kontroli nad urządzeniem… Oczywiście tołczskrin działa również z pulpitem klasycznym – pełen bajer
OK… ale ktoś pewnie zapyta: A co z klawiaturą w trybie kinowym. Czy nie przeszkadza? Czy nie porysuje się płyty urządzenia? Wszak wszystkie klawiury idą pod spód…
Otóż nie i nie.
Po pierwsze, klawiatura jest osadzona nieco niżej niż płaszczyzna płyty urządzenia przez co płaszczyzna klawiszy pokrywa się z płaszczyzną płyty – dobrze to widać na Fot. 4 prezentującej otwarty laptop. Po drugie, zastosowane tutaj zostały dwa myki…

Pierwszy myk to „zawias”, który po „przewinięciu” ekranu robi za coś w rodzaju nogi – jak na zdjęciu poniżej, ale widać to również i na Fot. 8

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 9

Drugim ficzerem jest dodatkowa „gumka” na rogu (rogach) górnej płyty urządzenia (można zauważyć również na Fot. 2, 4 i 8)…

Image and video hosting by TinyPic
Fot. 10

…co w sumie daje nam stabilną i bezpieczną podstawę „ekranu projekcyjnego”.

Dociekliwy czytelnik zapewne zauważy, że owa „gumka” na rogach płyty jest dosyć wysoka. I w tym miejscu może zrodzić się wątpliwość co do zamykania pokrywy laptopa… Czy aby po zamknięciu pokrywy nie robi się prześwit pomiędzy klapą a płytą – wszak element gumiany jest stosunkowo wysoki…
Jak widać na Fot. 5, żaden prześwit się nie robi. Również i ten detal został sprytnie przemyślany przez dizajnerów z Lenovo. Otóż pokrywa laptopa na swoich brzegach posiada niewielki wystający rant maskujący prześwit, który faktycznie zaistniałby w normalnej sytuacji. Ów rant najlepiej widać na Fot. 6, przedstawiającej FLEX-a w trybie kinowym.

Jak wygląda FLEX 15 każdy już teraz wie. Jednak w tym miejscu należy wspomnieć, że występuje on w bardzo różnych wersjach.
W ultrabookach FLEX 15 montowane są:

Procesory:
– Intel Core i7-4550U
– Intel Core i7-4558U
– Intel Core i7-4500U
– Intel Core i5-4250U
– Intel Core i5-4258U
– Intel Core i5-4200U
– Intel Core i3-4100U
– Intel Core i3-4158U
– Intel Core i3-4010U
– Intel Core i3-4005U
– Intel Pentium 3556U
– Intel Celeron 2955U
Jak widać ja kupiłem tą biedniejszą wersję z i3 (ale nie najbiedniejszą).

Pamięć RAM:
Nawet do 8 GB.

Napęd HDD:
Urządzenie może zawierać HDD o pojemności do 1 TB. I tutaj ciekawostka – dyski są najczęściej hybrydowe ze zintegrowanym SSD do 16 GB bądź z wbudowanym napędem NAND Flash, również do 16 GB.

Karta graficzna:
W „najwyższej opcji” może to być nVidia GeForce GT 740M 2 GB… czyli nie jest najgorzej.

No i tyle obiektywnych (bo w sumie to fakty są) techniczno-wizualnych prezentacji towaru. Czas na garść całkowicie subiektywnych opinii.

 

COŚ JAK UNBOXING I TROSZKU UŻYWANIA (takie 2 w 1)


Zacznę od tego, że po zakupie i wypakowaniu tego „cuda” z pudełka laptop został okazany i zaprezentowany użytkownikowi końcowemu – nawet bez uruchamiania. Szczerze powiem, że trochę się tego obawiałem… bo ani on przesadnie ładny (choć mnie się podoba), ani on mały (15″ ekranu w sumie)… czy szybki to jeszcze nie wiedziałem tak do końca.
I tutaj moje oczy jak u rozjechanej żaby… Jeszcze nigdy tak szybko nie udało mi się wywołać u kobiety symptomów podniecenia seksualnego… 10 minut i już widziałem rozszerzone źrenice, rozchylone usta, pąs na policzkach, przyspieszony oddech, zmysłowy ruch językiem po wargach… qrka… jakiś taki niedowartościowany się poczułem.
Tym samym uznałem, że ponownie należy wziąć sprawy w swoje ręce – w innym wypadku pewnie do dzisiaj lapek by biegał z systemem jak go Microsoft stworzył… Męskie ambicje w kieszeń i do roboty.

Czyli ładowara jednym końcem do gniazdka a drugim do laptopa… i start… i prekonfiguracja… i takie tam…
No i tutaj lekutka konsternacja – po restarcie lapek startuje… startuje… startuje… Qrka, trochę długo to trwa. Jak na pierwszą randkę to troszku nam chyba nie wyjszło – ale… Do kwestii startu urządzenia wrócimy za kwilkę.
Enyłej…
Lapek na pokładzie zawiera system Windows 8 (8.0) w wersji 64 bitowej. Z tego co zdążyłem wyczaić to system był chyba najpierwsiejszą edycją Windowsa 8 jaka tylko opuściła pokoje programistów w Microsofcie… Tym samym wymagał on pełnej aktualizacji – najpierw przez WU a potem, przez market – do Win 8.1. Z aktualizacją problemu nie było żadnego – całość to ok. 2 godziny poświęconego czasu – najdłużej trwało pobranie i instalacja kilkudziesięciu (albo więcej, nie liczyłem) fixów z WU – a grubo ponad 1 GB tego szajsu było. Potem było już tylko z górki.
Chociaż może nie… pozostała jeszcze aktualizacja softu zapodanego przez Chińczyków (Lenovo) – a jest taka apka do aktualizacji – co też trwa jakiś czas (a lekko licząc kolejną godzinę) bo pozycji jest „ładne kilka-naście” a każda wymaga restartu po apdejcie… No… teraz dopiero jest z górki.
I teraz właśnie wrócę do „kwestii startu” urządzenia.
Jak pisałem kilka linijek wcześniej, pierwsze re/starty urządzenia trwały tyle co nie przymierzając decyzyjność naszego rządu w sprawie obniżenia diet dla posłów – czyli wieczność. Jednak w tym momencie jesteśmy po pełnej aktualizacji:
– WU dla 8.0
– 8.1
– kolejne WU dla 8.1
– aktualizacja oprogramowania Lenovo
– usunięcie całego crapu, który uruchamiał się w tle a był potrzebny jak zdrowemu plaster na d*pie.
Co nam to dało?
Ha! Do przejścia w stan używalności (włącznie z logowaniem) laptop potrzebuje ok. 10(!) sekund. Do ekranu logowania jest to mniej niż 5(!) sekund. Czary jakoweś… Ale, qrka, tak jest. Tak, tak… wiem, że Win8/8.1 ma wbudowany mechanizm zwany potocznie start-boost, który powoduje że start systemu jest niemal błyskawiczny. Wiem o tym – na moim starym Asusie (i3) Win7 x64 uruchamiał się ok. 4-5 minut a Win 8.1 uruchamia się w mniej niż 30 sekund. Jednak nie sam start systemu (taki od zera, po uruchomieniu urządzenia) stanowi dla mnie wyznacznik. IMO, lepszym środowiskiem doświadczalnym jest RESTART systemu – to właśnie przy nim można ocenić tzw. moc urządzenia bo w tym przypadku nie działa „start-boost”. No i tutaj już widać, że mój lapek (Asus) to egzemplarz z Muzeum Techniki – restart systemu trwa dobre kilka minut… chyba tyle co na poprzednim Win7 – jakieś dobre 3-4 minuty. FLEX radzi sobie z tym w nieco ponad minutę… Jakieś pytania?

FLEX-ik, jak widać po tabelce na początku posta, jakimś rozpasaniem sprzętowym nie grzeszy. Można powiedzieć, że jak na obecne warunki to raczej wymuszony sprzętowy średniak. No tak wychodzi po lekturze zasobów HW. Jednak praktyka używania owego sprzętu wskazuje na coś z goła innego. Niezaprzeczalny jest fakt, że do gier typu CoD w full detalach to on się absolutnie nie nadaje. Ale jako urządzenie społecznościowo-mobilne z obsługą MS Office i fejsbukowych gierek – aż z nadmiarem spełnia swoje zadanie. To jednak nie wszystko. Wszystkie media – w tym i te FHD – trawione są tak łatwo jak cukry proste przez ludzki żołądek i nawet jednocześnie odtwarzane dwa filmy FHD nie zrobiły na FLEX-ie większego wrażenia – a była raz taka sytuacja… Znam PC-ty, które mają problem z jednym takim filmem
Sprawnością urządzenia byłem generalnie zaskoczony. Krótko mówiąc – jest piekielnie szybkie. Raz tylko jedyny udało mi się je zamulić – instalacja fixów z WU + kopiowanie na ext. HDD + transfer plików pomiędzy partycjami + odtwarzanie przez sieć filmu HD… Wiem trochę przesadziłem, ale tego wymagała sytuacja. Ważne, że film szedł płynnie

Może jeszcze kilka słów odnośnie ogólnie pojętego wykonania…
Wbrew obiegowej opinii o urządzeniach Lenovo mój nabytek stwarza ważenie solidnej konstrukcji. Uruchomiwszy swoją czystą babską ciekawość próbowałem nawet narażać urządzenie na siły zginające jego obudowę – z różnych stron i w różnej kombinacji. No, qrka, nic nie chciało się wyginać czy trzeszczeć. Konstrukcja sztywna, solidna, dobrze spasowana. Nic się nie łuszczy, nie odstaje, nie odpada. Użyte materiały też nie wyglądają na wzięte z wysypiska – ale materiałoznawstwo to już nie moja dziedzina.

No dobra… dużo mojej opinii to tu taj nie ma. Jednak czuję, że za chwilę zacznę „płynąć” więc przejdę do czegoś w rodzaju podsumowania…

 

PODSUMOWANIE


Lenovo IdeaPad Flex 15 (i3) nie jest maszyną wybitną. To sprzętowy średniak.
To gatunek: ultrabook – stosunkowo lekki, nieprzesadnie duży i konstrukcyjnie pewny laptop. Trudno mi w tej chwili precyzyjnie sklasyfikować to urządzenie bo pomimo swoich parametrów sprzętowych jak dotąd spełnia on każdą „zachciankę” jego użytkowników (żona i córka). Myślę, że nie skłamię (a wręcz zaniżę jego możliwości) pisząc, że wydajnościowo nadaje się (i to z dużym zapasem) jako wakacyjno-wyjazdowe „centrum kontroli nad światem”, mobilna konsola multimedialna i podróżny zabawiacz dla znudzonego potomstwa. Jako podręczne i mobilne biuro też się z powodzeniem sprawdzi. A i w zastosowaniach domowych poradzi sobie dając do dyspozycji całkiem spory nadmiar mocy… Chyba, że komuś się przyśni zagrać na tym w Diablo3 na full detalach… no to już inna bajka. Jednak w normalnych, nieprzesadnie wysilonych zadaniach to zaciacha nie ma prawa złapać.

Jeśli komuś tego typu urządzenie będzie kiedyś potrzebne, to z czystym sumieniem polecam FLEX 15 – mimo, że to Lenovo. Być może niejednokrotnie sprawi on miła niespodziankę swojemu użytkownikowi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s